A to zaskoczenie! Tym razem to Apple posłuchało głosu ludu i dostosowało swój produkt do oczekiwań, a nie - jak to w zwyczaju miał Steve Jobs - kazało dostosować potrzeby do produktu. Nowe oprogramowanie iPhone'a przynosi prawie wszystkie oczekiwane poprawki do poprzedniego, a nawet daje nieco więcej. Jeszcze wczoraj Mobile Crunch, a za nim wielu prześmiewców, punktowało Apple za braki w iPhone 1.0 i 2.0. Apple odpowiedziało więc punkt po punkcie:
- Działanie aplikacji w tle? Wprawdzie tylko po Push Notification System, ale mimo wszystko proszę bardzo.
- Kopiuj/wklej? Macie.
- MMS? A kto tego jeszcze używa…? Naprawdę chcecie? No to proszę.
- Nagrywanie video? Eeee, następne pytanie proszę.
- Bluetooth? Leci.
- Flash w Safari? No, co za dużo, to niezdrowo…
- Horyzontalny widok w aplikacjach systemowych? Jasne.
- Udostępnianie połączenia? Ależ oczywiście.
- Tylko tyle? Ależ skąd. Na dokładkę rzucimy wam dziesiątki mniejszych zmian, które uczynią korzystanie z iPhone'a bardziej wydajnym.
A tak na poważnie, to wydaje się, że tym razem Apple postanowiło uszczknąć co nieco z funkcjonalności dostępnych w AppStore i poza nim aplikacji. Możliwość nagrywania notatek głosowych to jedna z innowacyjnych funkcji Evernote. Znana z Mac OS X S funkcja Spotlight zaimplementowana na ekranie powitalnym iPhone'a wydaje się czerpać garściami z pomysłu Intelliscreen oraz Kate.
Mamy też coś na wzór oczekiwanego przez wielu AppStore Premium, tyle że zamiast oddzielnego sklepu z droższymi aplikacjami będziemy mieli system abonamentowy na nowe poziomy gier, funkcjonalności programów, itp. Trzeba więc będzie się przyzwyczaić do tego, że za dobre programy będzie się płacić więcej i częściej.
Z nowymi API w liczbie 1000 można oczekiwać dalszego dynamicznego rozwoju AppStore. Wydaje się, że wkrótce pojawią się w nim nowe aplikacje o zaawansowanych funkcjonalnościach, które przyćmią wstydliwe iFarty i iBeery. Dziś nie ma żadnej nawigacji typu samochodowego w AppStore. Za trzy miesiące z pewnością będzie w czym wybierać. Aż strach pomyśleć czego iPhone nie będzie wkrótce umiał. Bo, po tym jak zmierzy nam ciśnienie, skontroluje poziom cukru we krwi, to - co do niedawna było dowcipem krążącym po Internecie - zapewne niedługo przygotuje nam kawę w ekspresie….
Na poważne analizy nowej wersji systemu operacyjnego iPhone'a przyjdzie jeszcze czas. Na dzisiaj wydaje się, że miny nie tylko panom z Palma, ale również pewnie i menedżerom Nokii, Microsoftu, Motoroli i Samsung nieco zrzedły. Dopracowany OS iPhone'a winduje go na 90 metr w biegu na 110 metrów przez płotki. Inni dopiero udzielają przedbiegowych wywiadów, w których przechwalają się jak to im bieg świetnie pójdzie.





komentarze
7 odpowiedzi do "iPhone 3.0 - macie coście chcieli""Dopracowany OS iPhone'a winduje go na 90 metr w biegu na 110 metrów przez płotki. Inni dopiero udzielają przedbiegowych wywiadów, w których przechwalają się jak to im bieg świetnie pójdzie."
A świstak siedzi...
@btd - taaak? to polecam śledzić dokładnie dane sprzedażowe na rynku smartfonów. I te archiwalne i te w najbliższym czasie.
"i te w najbliższym czasie. I właśnie o to chodzi. Bez tego stwierdzenia byłoby spoko, a tak wychodzi fanostwo a nie rzeczowa analiza.
A ja mam wrażenie, że często w Polsce (bo wydaje mi się, że gdzie indziej nie) nie chcemy nazywać rzeczy po imieniu. Jak to zrobimy, to od razu narażamy się na zarzut fanboismu, męczennictwa i martyrologii.
Szczerze mówiąc to iPhone OS 3.0 po prostu "naprawia" to co było zepsute lub było mocnym brakiem w stosunku do konkurencji. Zobaczymy co zrobi Palm, ale będzie im ciężej niż się wydawało, nie mają takiego zaplecza developerów, nawet nie opublikowali chyba jeszcze API. Jedyne co znalazłem to 1 rozdział książki o programowaniu w Mojo, której nie można kupić :)
@przemekspider:
Zaskoczenie? No, dla kogoś, kto jeszcze 2 dni temu pisał - po raz któryś z kolei już - że Apple pokaże netbooka, to musi być szok!
Napisałeś o statystykach z prezentacji, a bardziej interesujące są statystyki z Twoich przepowiedni. Najbardziej jeden słupek - Netbooków 0%! Od kilku miesięcy stosujesz metodę "a nuż zgadnę" - przed każdym Keynote piszesz, że będzie netbook. Może kiedyś się uda - wtedy pewnie usłyszymy marsz triumfalny na Spider's Web.
"A ja mam wrażenie, że często w Polsce (..) nie chcemy nazywać rzeczy po imieniu." I mówi to człowiek, który zajmuje się głównie plotami i nieudolnym przepowiadaniem przyszłości pod szyldem 'specjalisty od marketingu i PR' Nawet Pudelek.pl nazywa swoje plotki po imieniu.
Prześlij komentarz
Proszę nie komentuj jako "Anonimowy". Wybierz "Nazwa/adres URL".